strona główna

Komentarze i opinie

W Szczecinie wciąż po staremu

Z Rafałem Podgórskim, myśliwym z terenu działania Zarządu Okręgowego PZŁ w Szczecinie, rozmawiamy o nowych władzach i starym stylu rządzenia.   Ile lat poluje Pan na tym terenie? Jestem myśliwym od 2002 r., ale łowiectwo przewijało się w moim domu od zawsze i uczyłem się go od lat dziecięcych. Mój ojciec poluje od ponad 50 lat. Należy do tego samego koła co ja – uznałem za naturalne, że będę kontynuował jego pasję w tym samym miejscu.   Kiedy zaczęły się...

Do kogo należy tusza dzika z odstrzału sanitarnego?

ZG PZŁ przekazał zarządom okręgowym – z prośbą o przekazanie kołom łowieckim – odpowiedź ministra klimatu i środowiska na interpelację posła Tomasza Siemoniaka w sprawie pobierania dodatkowych opłat za tusze dzików pochodzących z odstrzałów sanitarnych. W konkluzji tego pisma ministerstwo wyraziło pogląd, że brak jest podstawy prawnej do podejmowania przez koła uchwał w sprawie odpłatności za tusze zwierzyny pozyskane w ramach odstrzału sanitarnego. Zdaniem ministerstwa w takiej sytuacji tusza należy do myśliwego, który nie musi za nią płacić kołu.

Od koszyczka do rzemyczka

Trwa czas zarazy, a nawet dwóch, bo przecież nadal panuje ASF. Wśród tych bieżących spraw zajmujących społeczeństwa (również myśliwych), kraje, a nawet kontynenty uwadze umyka pewien nurt – przeważnie spokojny, ale zawsze konsekwentny. Otóż ciągle sączy się ekologistyczna propaganda m.in. kreująca oczywiście czarny obraz łowiectwa. Myśliwi zaś wydają się wobec takiej narracji zupełnie bezradni. Sedno skuteczności czarnego PR-u tkwi w tym, że kreatorzy negatywnej...

​Ad vocem „Wpływu polowań na ptaki i sposobów ograniczania ich negatywnego oddziaływania”

W BŁ nr 5/2019 Artur Mikiciński w swoim tekście „Skrzydlata pseudonauka” w bardzo emocjonalnych słowach skomentował pracę Cezarego Mitrusa i Adama Zbyryta „Wpływ polowań na ptaki i sposoby ograniczania ich negatywnego oddziaływania”. To, co znajdowało się w tym artykule, stało w sprzeczności z doświadczeniem życiowym oraz myśliwskim Mikicińskiego i zapewne czuł się on urażony w jego mniemaniu pomówieniami. Adam Zbyryt zgodnie z najlepszymi standardami...

Polowania w czasach zarazy

Ze względu na rozprzestrzeniający się wirus ASF-u już od kilku lat musimy sobie radzić z utrudnieniami w wykonywaniu polowań. Związane z tym ograniczenia postawiły znak zapytania przy tak istotnych dla ratowania budżetów kół łowieckich polowaniach dewizowych. Teraz doszły do tego jeszcze obostrzenia związane z COVID-19. Dziś obowiązuje nas choćby zakaz zbierania się w liczbie większej niż pięć osób. Jak więc skutecznie realizować plan łowiecki w tych okolicznościach?

Reformujmy łowiectwo – ale jak?

Z dużą satysfakcją przeczytałem w „Rzeczpospolitej” z 6 lutego br. polemikę grupy naukowców z moim artykułem pt. „Popierajmy łowiectwo, zanim będzie za późno”, opublikowanym w tym samym dzienniku 12 grudnia 2019 r. Tekst polemistów został przez nich zatytułowany „Reformujmy łowiectwo, zanim będzie za późno”. Do zabrania głosu skłoniło ich, jak piszą, poczucie obowiązku sprostowania wymagających tego tez zawartych w mojej publikacji, albowiem tworzą one „mylny obraz funkcjonowania populacji dzikich zwierząt, jak również funkcjonowania gospodarki łowieckiej w obecnym kształcie”.

W sprawie wyborów raz jeszcze

Wnikliwie przeanalizowałem kontrargumenty mec. Miłosza Kościelniaka-Marszała zamieszczone w tekście „Ad vocem w sprawie wyborów”. Nie przekonują mnie one. Przede wszystkim dlatego, że zaproponowana przez mec. Miłosza Kościelniaka-Marszała wykładnia przepisu art. 33e Prawa łowieckiego opiera się na klasycznym błędzie logicznym, który polega na przestawieniu skutku i przyczyny. Już tłumaczę, w czym rzecz.   W ocenie mojego adwersarza wybory nie mogą się odbyć z...

Ad vocem w sprawie wyborów

Z ogromnym zainteresowaniem zapoznałem się z tekstem mec. Krzysztofa Grochalskiego oraz zbieżnym z tym wywodem komunikatem PZŁ, z których ma wynikać, że art. 33e Prawa łowieckiego nie wyklucza przeprowadzania wyborów władz obecnej, przedłużonej kadencji. Ta propozycja, oparta na wykładni systemowej i celowościowej, była już przedmiotem głębokich rozważań, a doprowadziły one do poważnych wątpliwości wśród prawników. Należy bowiem pamiętać, że zgodnie z ugruntowanym orzecznictwem konstytucyjnym pierwszeństwo ma zawsze wykładnia językowa przepisów. Można od niej odstąpić jedynie wyjątkowo, w szczególności gdyby prowadziła do rezultatów nie do zaakceptowania. Tymczasem literalne odczytanie art. 33e Prawa łowieckiego daje mimo wszystko racjonalne, choć nie zawsze wygodne dla kół, rezultaty. Kłopotliwa treść przepisu nie powinna być jednak powodem zastępowania wykładni językowej prawniczą ekwilibrystką i przyznawania pierwszeństwa wykładni celowościowej.

Artykuł 33e Prawa łowieckiego – jak to jest z tymi wyborami?

W związku z luzowaniem przez rząd obostrzeń wynikających z epidemii COVID-19 koledzy z zarządów kół, a także członkowie władz okręgowych PZŁ wielokrotnie pytali mnie o to, czy w obecnym stanie prawnym można odbywać walne zgromadzenia kół. Za każdym razem odpowiadam, że jest to dopuszczalne – oczywiście z uwzględnieniem rygorów bezpieczeństwa uczestników. Prawie zawsze pada też drugie pytanie: czy można przeprowadzać wybory członków władz koła? I tu moja reakcja jest już typowo prawnicza: to zależy. Mianowicie od tego, o jakich wyborach mówimy.

Ochrona pól nie jest równoznaczna z prawem do polowań

Ponieważ uważam, że jestem to winien zarówno swojej prawniczej profesji, jak i łowieckiej pasji (obie traktuję równie poważnie), zdecydowałem się zaprezentować pełny tok rozumowania, który przywiódł mnie do wniosku o braku przesłanek dla wykonywania polowań na podstawie zmienionego Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 10 kwietnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Poniższe uwagi czynię także niejako w odniesieniu do argumentów zaprezentowanych w portalu lowiecki.pl. Z góry przy tym zastrzegam, że poniższy wywód będzie interesujący raczej tylko dla prawników, względnie tych z koleżanek i kolegów, którzy (bo znajdą się i tacy) choć nie są prawnikami, to dość swobodnie poruszają się w gęstwinie regulacji prawnych dotyczących naszego łowiectwa.