strona główna

Komentarze i opinie

Ochrona pól nie jest równoznaczna z prawem do polowań

Ponieważ uważam, że jestem to winien zarówno swojej prawniczej profesji, jak i łowieckiej pasji (obie traktuję równie poważnie), zdecydowałem się zaprezentować pełny tok rozumowania, który przywiódł mnie do wniosku o braku przesłanek dla wykonywania polowań na podstawie zmienionego Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 10 kwietnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Poniższe uwagi czynię także niejako w odniesieniu do argumentów zaprezentowanych w portalu lowiecki.pl. Z góry przy tym zastrzegam, że poniższy wywód będzie interesujący raczej tylko dla prawników, względnie tych z koleżanek i kolegów, którzy (bo znajdą się i tacy) choć nie są prawnikami, to dość swobodnie poruszają się w gęstwinie regulacji prawnych dotyczących naszego łowiectwa.

Zakaz przemieszczania się myśliwych w Polsce. A w Niemczech?

Kilka dni temu na stronie internetowej PZŁ można było przeczytać, że ograniczenia w przemieszczaniu się właśnie wprowadzone w związku z pandemią koronawirusa w Polsce obejmują również wszelkie działania z dziedziny gospodarki łowieckiej [Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 10 kwietnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, które m.in. wydłuża zakaz przemieszczania się do 19 kwietnia, w odróżnieniu od wersji dokumentu starszej o nieco ponad tydzień nie wprowadza już wyjątku dla realizowania wybranych zadań z zakresu gospodarki łowieckiej – przyp. red.]. Prawie jednocześnie, bo 9 kwietnia br., Niemiecki Związek Łowiecki (DJV) donosił o ustaleniach organizacji tamtejszych myśliwych z kilkoma ministerstwami.

Zanim wyjdziesz na polowanie

Ostatni tydzień nie tylko obfitował w buble legislacyjne, lecz także był wypełniony zamieszaniem związanym z ich interpretacją. Zauważalna nieudolność władz w tym zakresie zdążyła się objawić agresją wobec myśliwych i jawnymi drwinami z nich. Pomysły wzięte z głowy, czyli z niczego, i spisane na kolanie sprawiły, że zamiast wydać prosty komunikat wyjaśniający, czy przesłanką do opuszczenia miejsca zamieszkania jest polowanie czy tylko odstrzał sanitarny, ustawodawcy doprowadzili do sporu prawników co do rozumienia mających o tym rozstrzygnąć przepisów.

Choroba łowczego, czyli tak powstaje dezinformacja

Poznańska „Gazeta Wyborcza” w artykule z 27 marca 2020 r. zatytułowanym „Łowczy krajowy przywiózł koronawirusa z Brukseli i zakaził rodzinę. Tak powstają ogniska epidemii jednocześnie” weszła na kolejny poziom nierzetelności dziennikarskiej i manipulacji. W dobie szczytnych haseł wspólnej walki przeciw wirusowi ponad podziałami „Wyborcza” zdecydowała się na niskich lotów retorykę i szczucie społeczeństwa na myśliwych. Retorykę niemal bliźniaczo podobną do tej, którą stosują organizacje żerujące na naiwności, choćby Ludzie przeciw Myśliwym, skutecznie podsycające nienawiść do środowiska łowieckiego. Za cel obrano tym razem łowczego krajowego Pawła Lisiaka oraz jego rodzinę i zasugerowano, jakoby doprowadził on do powstania ogniska epidemii.

Co dalej z kadencjami zarządów kół łowieckich?

26 marca br. okazało się, że projektowany przepis dotyczący kadencji zarządów i komisji rewizyjnych kół łowieckich jednak się nie znalazł w rządowym projekcie nowelizacji ustawy o COVID-19. Poniższe uwagi kieruję zatem do legislatorów parlamentarnych i związkowych, działając jako amicus curiae (przyjaciel sądu).   Przeanalizowawszy projektowany przepis (podówczas art. 31x znowelizowanej ustawy o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz niektórych innych ustaw), doszedłem do wniosku, że w takim kształcie stanowił on plaster na ropiejącą ranę.

Koronawirus uratuje koła łowieckie?

Zawód legislatora polega na wyrażaniu językiem prawnym tego, co zostanie postanowione przez specjalistów danej dziedziny podlegającej regulacji prawnej. Niektórzy twierdzą, że legislacja to najtrudniejsza ze sztuk prawniczych. Wszak wszyscy prawnicy przepisy czytają, natomiast legislatorzy jako jedyni je piszą. I od tego, jak to zrobią, zależy to, jak się je potem czyta, czyli stosuje. A przede wszystkim to, czy w ogóle da się je zastosować. I właśnie po to, by przepis nadawał się do stosowania w różnorakich sytuacjach, wymaga się od legislatorów wyobraźni. Tej zaś, niestety, zabrakło zarówno przy nowelizacji Prawa łowieckiego z marca 2018 r., jak i przy redagowaniu Statutu PZŁ z 2019 roku. Obecna, absolutnie kryzysowa, sytuacja unaocznia to z całą mocą, i to na bardzo istotnym polu działalności organizacyjnej zrzeszenia – wyborów do organów kół łowieckich.

Reformujmy łowiectwo, zanim będzie za późno

Pan Witold Daniłowicz, radca prawny i myśliwy, wystąpił na łamach „Rzeczpospolitej” (12 grudnia 2019 r. w artykule „Popierajmy łowiectwo, zanim będzie za późno”) w obronie łowiectwa, twierdząc, że jest ono koniecznością. Główne uzasadnienie: „Dynamiczny wzrost liczebności populacji dzikich zwierząt powoduje szereg problemów na styku społeczeństwa, gospodarki i środowiska”. Jako naukowcy zaangażowani w ochronę przyrody i prowadzący badania nad zwierzętami (większość z nas również nad gatunkami łownymi), czujemy się w obowiązku sprostować podane przez pana Daniłowicza tezy. Tworzą one bowiem mylny obraz funkcjonowania populacji dzikich zwierząt, jak również funkcjonowania i zasadności gospodarki łowieckiej w jej obecnym kształcie.

Popierajmy łowiectwo, zanim będzie za późno

Już od wielu lat obserwujemy znaczący wzrost stanów liczebnych zwierząt łownych. To zjawisko jest zauważalne nie tylko w Polsce, lecz także w całej Europie i w Stanach Zjednoczonych. Tytułem przykładu można przytoczyć dane dotyczące wzrostu liczebności trzech gatunków dzikich zwierząt powodujących największe szkody łowieckie w okresie ostatnich 80 lat – jelenia, sarny i dzika. W 1937 r. populacja jeleni w Polsce liczyła 16 050 sztuk, a w ubiegłym roku wzrosła do 275 000 sztuk, przy czym należy wziąć pod uwagę, że w tym czasie terytorium naszego kraju zmniejszyło się o blisko 20%. W tym samym okresie populacja saren wzrosła ze 188 130 do ponad 900 000 osobników, a dzików – z 22 000 do prawie 400 000 sztuk (przy czym ich liczba się podwoiła w ciągu ostatnich 15 lat).

Specustawa w sprawie zwalczania ASF-u – powolna likwidacja PZŁ

O postępującym procesie przekształcania się Polskiego Związku Łowieckiego w organ administracji rządowej pisałem na łamach „Braci Łowieckiej” już kilkakrotnie. Ten proces ostatnio uległ przyspieszeniu za sprawą projektu specustawy zakaźnej (ws. zwalczania ASF-u), który niedawno został skierowany do sejmu przez grupę posłów (druk sejmowy nr 87 z 17 grudnia 2019 r.). Na fali walki z ASF-em ten projekt przewiduje zmiany w sposobie powoływania łowczego krajowego i łowczych okręgowych. Łowczy krajowy miałby być mianowany przez ministra środowiska w porozumieniu z ministrem rolnictwa. Natomiast łowczych okręgowych powoływałby i odwoływał łowczy krajowy po uzyskaniu pozytywnej opinii ministra środowiska.

Tworzenie nowych obwodów a odpowiedzialność za szkody łowieckie

Nadchodzi czas podejmowania przez sejmiki uchwał w sprawie nowego podziału województw na obwody łowieckie. Muszą one zostać podjęte do 31 marca 2020 r. Obowiązujące do tej pory uchwały są ważne tylko do dnia wejścia w życie nowych uchwał, ale nie dłużej niż do wspomnianej daty. Co nam w związku z tym grozi?   Dotychczasowe umowy dzierżawy zachowują ważność wyłącznie do dnia wejścia w życie nowych uchwał. Tworzone nimi obwody podlegają więc ponownie...