Nie przebrzmiało jeszcze echo krytyki, jaką wywołał projekt definicji psa ułożonego do polowania stworzony przez NRŁ (BŁ nr 4/2014), a już podniosła się wrzawa w związku z kolejnymi działaniami ZG PZŁ w sferze kynologii łowieckiej. Łowczy Krajowy w piśmie z 4 kwietnia br. przypomina,
iż na obiektach znajdujących się pod auspicjami PZŁ zabronione jest przeprowadzanie imprez kynologicznych oraz wszelkiego rodzaju szkoleń psów myśliwskich w sposób niezgodny z obowiązującymi Regulaminami Prób i Konkursów Pracy Psów Myśliwskich, jak również z zapisami ustawy o Ochronie Zwierząt z dnia 21 sierpnia 1977 r. (…)
.
Według pisma Łowczego Krajowego Lecha Blocha (sygn. L.dz.200/HZ/2014) na obiektach „pod auspicjami” Polskiego Związku Łowieckiego nie wolno przeprowadzać szkoleń w sposób niezgodny z obowiązującymi Regulaminami Prób i Konkursów Pracy Psów Myśliwskich. Oznacza to, że nie mogą z nich korzystać psy bez rodowodu FCI, natomiast te z rodowodem muszą być prowadzone wyłącznie przez osoby należące do Związku Kynologicznego w Polsce i mające opłaconą składkę na bieżący rok. Niedopuszczalne jest zatem wejście na dzicze zagrody oraz sztuczne nory PZŁ ponad 95% psów obecnie używanych do polowań.
Na razie nie wiadomo, jak zostanie rozwiązana kwestia szkoleń wyżłów. Co prawda nie wymagają one specjalnie wybudowanych obiektów, ale przecież ćwiczy się z nimi na terenie łowisk, które też znajdują się „pod auspicjami” PZŁ. Z pewnością nie mogą się tam odbywać szkolenia przed field trialsami organizowane przez włoskich prowadzących, gdyż są one niezgodne z ustawą o ochronie zwierząt – również wymienioną w piśmie ZG PZŁ.
Szkoda, że Zarząd Główny naszego zrzeszenia przywiązuje tak małą wagę do unormowania problemu polowania z psami myśliwskimi.
JC, fot. ADP