Najpierw zawsze pojawia się jeden. Leci powoli, krąży i penetruje okolicę. Może tak cały dzień skanować sawannę kawałek po kawałku.
Prawdziwy powietrzny spektakl zaczyna się, gdy któryś z tych krążowników natrafi na osłabione, umierające zwierzę. Momentalnie pojawia się drugi, trzeci, dziesiąty… Po godzinie nawet z bardzo daleka widać te ważące niemal 15 kg ptaszyska podczas ich podniebnego tańca.
CZYTAJ DALEJ