Nowy wzór rocznego planu łowieckiego – bubel czy celowa pułapka na koła?

Nowy wzór rocznego planu łowieckiego – bubel czy celowa pułapka na koła?
Marzec 03 07:52 2026 Wydrukuj

Ogłoszona w 2012 r. zmiana rozporządzenia w sprawie rocznych planów łowieckich i wieloletnich łowieckich planów hodowlanych miała zapewnić kołom łowieckim większą elastyczność w prowadzeniu gospodarki łowieckiej, a jednocześnie zabezpieczać prowadzących polowania zbiorowe przed odpowiedzialnością karną z art. 52 pkt 5 Prawa łowieckiego na wypadek, gdyby w jednym miocie padło więcej zwierzyny, niż się spodziewano.


Wejście w życie zmienionej regulacji spowodowało, że zamiast sztywnej wartości w rocznym planie łowieckim znalazła się minimalna i maksymalna liczba zwierząt łownych zaplanowanych do pozyskania w danym roku gospodarczym z uwzględnieniem, że pozyskanie następuje w przedziale od 90 do 110% liczby optymalnej w przypadku zwierzyny grubej oraz od 85 do 115% – w przypadku zwierzyny drobnej.

Przez kolejne lata rozwiązanie to funkcjonowało bardzo dobrze, ponieważ widełki bezpieczeństwa ustalano ogółem w odniesieniu do gatunku, a nie do płci czy klasy wieku. Dzięki temu koła spokojnie realizowały przyjęte limity planu, a prowadzący polowania zbiorowe nie musieli się obawiać konsekwencji prawnych, gdy w jednym miocie pozyskano dwie łanie, choć w planie pozostawała już tylko jedna.

Fanatycy planowania na papierze, podobnie jak miłośnicy nadmiernego rygoryzmu, nie byli jednak zadowoleni, ponieważ stracili możliwość nakładania kar. Wolę jednak wierzyć, że to na skutek zwykłego niedopatrzenia, a nie za ich sprawą, w najnowszym formularzu rocznego planu łowieckiego – opracowanym przez dyrektora generalnego Lasów Państwowych i uzgodnionym z PZŁ – zmieniono zasadę liczenia bezpiecznych widełek w odniesieniu do danego gatunku, nakazując ich określanie z uwzględnieniem również płci i klasy wieku.

 

Skutki nowego wzoru

Konsekwencje są łatwe do przewidzenia. Przeanalizujmy to na przykładzie. Załóżmy, że w rocznym planie łowieckim przyjęto optymalne pozyskanie 11 byków (9 selekcyjnych i 2 łowne), 20 łań i 25 cieląt. Optymalna liczba pozyskania jeleni jako całego gatunku wynosi więc 56 szt. Widełki bezpieczeństwa to 10% z zaokrągleniem końcówek, czyli 6 szt. w każdą stronę. Plan byłby zatem wykonany, gdyby myśliwi w ciągu sezonu upolowali od 50 do 62 jeleni.

Jeśli jednak – jak wynika z tegorocznego wzoru RPŁ – widełki określimy ze szczegółowym podziałem, to sytuacja będzie wyglądała zupełnie inaczej. W przypadku byków wyniosą one +/- 1 szt., a dla łań i cieląt po 2 szt. W rezultacie margines bezpieczeństwa będzie obejmował łącznie tylko +/- 5 szt., na dodatek rozłożonych na różne klasy wieku i płci. Oznacza to, że nawet jeśli koło nie wykona jeszcze planu dla byków i cieląt, to strzelenie trzeciej łani ponad optymalną liczbę będzie równoznaczne z przekroczeniem planu. Co więcej, nieosiągnięcie optymalnej liczby pozyskania byków – mimo że łanie i cielęta zostaną pozyskane z nadwyżką – nadal będzie stanowiło podstawę do nałożenia na koło sankcji finansowej za udział w kosztach ochrony lasu.

Na tym nie koniec. Wzór RPŁ nakazuje bowiem liczyć widełki bezpieczeństwa zarówno z podziałem na płeć i klasę wieku, jak i łącznie dla byków oraz całego gatunku. Problem polega na tym, że suma wartości z poszczególnych rubryk nie zgadza się z wyliczeniem ogólnym – wynika to z różnych podstaw do zaokrągleń.

Widać to wyraźnie na wcześniejszym przykładzie:

  • byki selekcyjne – optymalna liczba: 9, plan pozyskania z uwzględnieniem widełek: 8–10;

  • byki łowne – optymalna liczba: 2, z uwzględnieniem widełek: 2;

  • byki razem – optymalna liczba: 11, z uwzględnieniem widełek: 9–12;

  • łanie – optymalna liczba: 20, z uwzględnieniem widełek: 18–22;

  • cielęta – optymalna liczba: 25, z uwzględnieniem widełek: 23–28;

  • jelenie ogółem – optymalna liczba: 56, z uwzględnieniem widełek: 50–62.

Z podziału na płeć i klasę wieku wynika więc zakres 51–62 szt., podczas gdy dla całego gatunku wzór podaje 50–62 szt. Prowadzi to do sprzeczności: ten sam wynik może być jednocześnie uznany za zgodny z planem i za jego przekroczenie.

Nie dziwię się zatem reakcji znajomego nadleśniczego, który po otrzymaniu nowego wzoru planu z RDLP stwierdził: „Konia z rzędem temu, kto mi wyjaśni, jak mam się za to zabrać”.
 

Konsekwencje prawne

Finanse to jednak najmniejszy problem, jakim powinny się teraz przejmować koła. Prawdziwa pułapka jest bowiem gdzie indziej. Otóż zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Klimatu i Środowiska z dnia 18 stycznia 2021 r. w sprawie trybu składania i rozpatrywania wniosków o dzierżawę obwodów łowieckich oraz kryteriów oceny tych wniosków i wnioskodawców, jednym z kluczowych elementów oceny koła – decydujących o tym, czy zachowa ono dotychczasowy obwód łowiecki – jest wykonywanie rocznych planów łowieckich. Dotąd było to stosunkowo łatwe. Nowy wzór planu łowieckiego powoduje jednak, że stanie się to o wiele trudniejsze, dokładnie tak jak przed 2012 r. Każdy doświadczony myśliwy zdaje sobie przecież sprawę, że planowanie łowieckie z natury jest przybliżone, bo przyroda nie poddaje się precyzyjnej parametryzacji.

Na koniec prawnicza wisienka na torcie. Przepisy ustawy Prawo łowieckie, które w tym przypadku stanowiły podstawę uzgodnień dyrektora generalnego LP i PZŁ zatwierdzonych przez ministra klimatu i środowiska, nie uległy zmianie. Dlaczego zatem wprowadzono tak istotną modyfikację? Czyżby sygnatariusze nie znali art. 8 § 2 Kodeksu postępowania administracyjnego, który mówi jasno: „Organy administracji publicznej bez uzasadnionej przyczyny nie odstępują od utrwalonej praktyki rozstrzygania spraw w takim samym stanie faktycznym i prawnym”?

Jako członek PZŁ, ale przede wszystkim łowczy koła łowieckiego, bardzo chciałbym poznać personalia osoby, która z ramienia PZŁ dokonywała uzgodnień w tej kwestii.

Miłosz Kościelniak-Marszał, Fot. Robert/ Adobe Stock

dodaj komentarz

0 komentarzy

Napisz komentarz

Uwaga! Aby dodać komentarz, musisz posiadać konto w serwisie braclowiecka.pl oraz być zalogowanym.