Ryba po grecku na karnawał


Mój ojciec nie interesował się gotowaniem. Jednak dwa razy w roku wkładał fartuch i stawał przy kuchni. Jesienią robił rosół na zielonkach, a okazją był przyjazd rodziny zza Narwi na grzybobranie. Natomiast w styczniu, na karnawałowe przyjęcie gości, przyrządzał cudowną rybę po grecku. W dorosłym wieku przejąłem przepis ojca.
Wciąż z niego korzystam. I właśnie o nim Wam tu opowiem.
Numer: Brać Łowiecka 1/2021, strona 68

Pobierz artykuł w formacie PDF