I staje się jasność


Miejsce mojej zasiadki spowija ciemność. Czas schodzić z ambony. Jeleni strzelać już nie mogę, myśl o ewentualnym dziku pierzcha wraz z chmurami szczelnie zakrywającymi wrześniowy księżyc – do pełni jeszcze dobrych kilka dni. Zanim zejdę ze stanowiska, postanawiam rzucić okiem na okalającą je uprawę. A nuż coś przeoczyłem? Włączam latarkę i… całe odnowienie pojawia się przede mną niemal jak za dnia.
Numer: Brać Łowiecka 11/2018, strona 68

Pobierz plik z artykułem w formacie PDF